Aliexpress, Pielęgnacja

Terra Botanica Box Edycja Maj 2020

Jeśli zaglądacie czasem na mojego bloga to wiecie, że pierwszy raz miałam styczność z boxem kosmetycznym od Lost Alchemy w marcu 2020r. Co tu dużo mówić, zawartość mnie zachwyciła, dlatego też kiedy ogłoszono datę premiery majowego pudełeczka nastawiłam budzik na 9:55 i niecierpliwie czekałam na rozpoczęcie polowania. Dlaczego akurat na tę godzinę? Bo boxy te wychodzą do sprzedaży w dwóch turach w dniu premiery o 10:00 i 19:00, a uznałam, że o godzinie 10 kliknięcie i zakup Terry Botanici będzie ciut łatwiejszy. I udało się!

Terra Botanica Box edycja maj 2020

Żeby nie przedłużać od razu przejdźmy do zawartości, bo jest o czym mówić. Na pierwszy ogień idzie….

My Magic Essence- Passion- krem do twarzy 15ml

Zacznijmy od czegoś o czego istnieniu w ogóle nie miałam pojęcia, czyli polskiej marki kosmetycznej- My Magic Essence.

Twórczyni pisze o nim tak:

Historia tego kremu jest długa! Powstał w moim sercu prawie 2 lata temu. Marzyłam o kremie, który dopełni moją linie produktów do pielęgnacji twarzy ⭐️  O produkcie, który będzie super bogaty, a jednoczenie lekki jak chmurka, który będzie odżywiał i nawilżał, a jednocześnie nie będzie zostawiał tłustej warstwy. Marzyłam o lekkim kremie,  który będzie po brzegi nasycony aktywnymi składnikami, który będzie koił, odżywiał i pielęgnował naszą skórę. I oto jest! Powstal dla Was krem Passion 💚💜

Zawiera antyoksydanty, witaminy , fermenty, peptydy, drogocenne esencje roślinne i oleje. Każdy jeden składnik kremu ma swoje konkretnie działanie, jeden dopełnia kolejny.

Dla większości z Was, będzie to krem na dzień, choć wiem, ze młodsze skóry lubią używać go na noc. Bogaty jest  w składniki nawilżające i natłuszczające. Hydrolat różany, peptydy i ekstrakty podudzają skórę do produkcji kolagenu, zaś użyte w kremie oleje, masło cupuacu oraz kwas hialuronowy wzmacniają barierę naskórkową poprawiając nawilżenie skóry.

To krem, w którym woda zastąpiona jest moim cudownym hydrolatem ( kto zna mgiełkę Rose, ten na pewno doceni jego jakość)

DLA KOGO

ten krem pokochają szczególnie skóry dojrzałe, przesuszone,  ale też skóra normalna w kierunku do mieszanej.
Ja osobiście uwielbiam używać go z kropelka Vitamin Bomb, ale to kwestia preferencji i tego czy używasz go na dzień czy na noc.

Moje trzy grosze

Muszę przyznać, że w dużej mierze jest to opis trafny. Produkt ma wręcz przecudowny skład, z jednym małym ale- róża… No właśnie. Kto na dźwięk tego słowa się wzdryga, ten wie o czym mówię. Krem ma bardzo mocny, różany zapach, na szczęście nie jest to typowy „kwaśny smrodek” ale osoby, które nie cierpią tego zapachu, lepiej niech dwa razy się zastanowią nad jego zakupem. Jeśli chodzi o samą konsystencję to jak na moją normalno – przetłuszczającą się cerę, lekkim bym go raczej nie nazwała. Dla mnie jest to krem z przeznaczeniem na noc, ewentualnie na dzień na przesuszone partie policzków. Krem dobrze zgrywa się z większością używanych przeze mnie produktów, zauważyłam jednak, że nie bardzo lubi mieszanie go z serum w formie lekkich olei. Po nałożeniu daje przyjemne ukojenie, nie roluje się. Potrzebuje dłuższej chwili do wchłonięcia i w zależności od stanu mojej skóry, wchłania się całkowicie, bądź też pozostawia delikatną warstewkę. Pomimo intensywnego zapachu nie drażni mi oczu.

Cena za 15 ml ok. 67,50zł

Lynia Firming & Lightening Peel Off Mask

Z firmą Lynia, a raczej ze sprzedawanymi przez e-naturalne surowcami jestem zapoznania już od dłuższego czasu. Wiem również, iż jakiś czas temu wystartowali oni w własną marką kosmetyczną- rzeczoną Lynią. Z dużą dozą ciekawości podeszłam więc do tego produktu, choć moja droga z zastygającymi maskami peel off jest długa, kręta i kończy się kraksą. Niestety tak też było w tym przypadku.

Ujędrniająco-rozjaśniająca maska algowa peel-off z ekstraktami z marchwi i poziomki oraz olejem z opuncji figowej I beta-karotenem to profesjonalna maska algowa, która po zmieszaniu z wodą daje gęstą masę gotową do użycia. Posiada silne działanie odmładzające, rewitalizujące, rozjaśniające i nawilżające. Doskonale oczyszcza cerę, nawilża ją i odżywia. Bogactwo składników jest eksplozją witamin i substancji aktywnych, co sprawia, że zabieg z użyciem maski przynosi niesamowite, oczekiwane rezultaty. Skóra po zabiegu staje się odżywiona, nawilżona i rozjaśniona, promienieje blaskiem oraz zdrowym wyglądem. Maska polecana dla każdego rodzaju skóry, w szczególności skóry suchej, zniszczonej, dojrzałej oraz wymagającej intensywnej regeneracji.

Przede wszystkim już na wstępie rozrabiania maski popełniłam błąd wykonując instrukcję w 100%. Kazano rozrobić 30g marki (czyli całe opakowanie) w 90g wody. Wykonałam. I CO? I dostałam całą miseczkę maski, która w dodatku w szybki tempie zaczęła zasychać. Nałożyłam paćkę na twarzy, nałożyłam na szyję i nałożyłam na caaaluśki dekolt i resztę gluta musiałam już wyrzucić, bo nie dało się go rozprowadzić po skórze. Czy maska coś dała mojej skórze? Nic co bym poczuła, a dodatkowo ściąganie tego wiązało się z upaćkaniem całego zlewu, bo o ile główna część maski ładnie odeszła, to brzegi niestety przyschły i wymagały odmaczania lub tarcia.

Cena za 30g- 13,90 zł

Zielone Laboratorium Peeling Myjący Cytrusowy

No dobra, ręka do góry Ci, którzy lubią peelingi mechaniczne. Jeśli są tu jacyś fani, to jest to produkt, którym powinniście się zainteresować.

Zielone Laboratorium serwuje nam bardzo porządny skrobak, który jednak nie jest zbyt ostry i zawiera całe mnóstwo drobiny ściernej, przez co nie musimy kulać po twarzy trzech kulek na krzyż.

Ja osobiście fanką tego rodzaju peelingów nie jestem, ale muszę przyznać, że żel, a w zasadzie emulsja robi robotę. Ściera co ma ścierać, myje. Pachnie dla mnie trochę jak takie stare cytrynowe pasty do podłogi, ale pewnie i miłośnicy takiego zapachu się znajdą. Nie jest on z resztą na tyle uciążliwy, by używanie tego produktu mogło stanowić duży problem dla wrażliwców. Oczywiście nie polecałabym go dla osób z aktywnymi stanami zapalnymi, bądź wrażliwą cerą. Ja pewnie sama go nie zużyję, tylko delikatnie „zasugeruję” mojemu pół żeby go używał. Butla jest wielka więc mam nadzieję, że zdąży przed upływem daty ważności.

Uwaga! Produkt ma ekstrakty z lawendy i rozmarynu, więc może działać podrażniająco.

Cena: 40zł

Cztery Szpaki- odżywka w kostce

Kiedy z zapowiedzi boxa dowiedziałam się, że jednym z produktów będzie coś z oferty Czterech Szpaków zatarłam łapki i zaczęłam podskakiwać z niecierpliwością. Od dawna chciałam wypróbować ichniejsze szampony w kostce, choć jedna z komentujących trafnie strzeliła, że będzie to odżywka.

Nie pozostało mi nic innego, tylko zabrać ją pod prysznic i sprawdzić dosłownie w praniu jej działanie. Na ten moment jestem po pięciokrotnym użyciu produktu i póki co skarpetek mi niestety z wrażenia nie zwinęło. Przede wszystkim produkt mega ciężko zemulgować, przez co przeniesienie go na włosy jest w zasadzie mission impossible. Nie pomaga moczenie w ciepłej wodzie, tarcie bezpośrednio po włosach. Kostka ma zbyt twardą konsystencję, a niewielkie ilości przeniesione na włosy nie robią mi w zasadzie zupełnie nic. Dam jej jeszcze szansę, może jak poleży dłuższy czas na prysznicowej półce to coś z niej będzie. Jeśli nie… to może będzie się nadawała do mycia pędzli… Nie wiem, czas pokaże. Dajcie znać czy też macie z nią takie problemy, bo może ja coś źle robię, że ta mała cholera odmawia współpracy.

Cena 39zł

Kesadaran-Indra Body Butter Uplifting

Do tej pory nie mogę przeczytać tej nazwy i przepisywałam Wam ją do wpisu dosłownie po literce 😛

Jest to kolejny produkt, o którego istnieniu nie miałam pojęcia i który otwierałam z dużym zaciekawieniem. Bardzo spodobała mi się estetyka samego opakowania. Masełko dostajemy bowiem w metalowym opakowaniu, które kojarzy mi się ze specyfikami, które dawno temu używała moja babcia. Sam produkt to nic dodać, nić ująć bardzo treściwe masełko, które roztapia się przy kontakcie z ciepłą skórą (zimnoręcy standardowo mają pod górkę 😛 ) i bardzo ładnie rozprowadza po ciele. Ze względu na dużą zawartość olei musicie liczyć się z tym, że jeśli produkt w ogóle wchłonie się w waszą skórę, to zajmie to całe mnóstwo czasu, więc raczej nie używajcie go rano na nogi jeśli macie zamiar wciskać się później w jeansy… wiec co mówię 😛 . Wartym wspomnienia jest również zapach produktu, który jest intensywnie cytrusowy z wyczuwalnymi nutkami ziołowymi.

Cena 80zł

Kesadaran-Indra Serum in Oil

Zbliżamy się już do końca i niewiele by brakowało, a pominęłabym ten produkt. Fioleczka zaplątała mi się w chrupki wypełniające pudełeczko i tylko moja wrodzona ciekawość czy te wypełnienie faktycznie rozpuszcza się w wodzie (rozpuszcza 😉 ) sprawiło, że ostatecznie fiolka razem z chrupkami wypadła do miski.

Co zawiera fioleczka– normalizujące serum olejowe, które ma za zadanie zapobieganie i likwidowanie niedoskonałości. Sam skład produktu może wskazywać na to, że płyn faktycznie może działać.

Znajdziemy tam bowiem kurkumę, drzewo herbaciane, miodłę indyjską, drzewo sandałowe, rącznik pospolity, olej arganowy, olej kokosowy. Ten ostatni mnie jedynie zastanawia, gdyż od dawien dawna wiadomym jest, że olej kokosowy działa własnie komadogennie. Może jednak jest tu go tak znikoma ilość, że nie będzie miał możliwości zrobienia naszej skórze kuku.

Sam olej jest produktem równie intensywnie pachnącym, co balsam powyżej, z tym że drzewo herbaciane tłumi trochę miodla. Olej wchłania się w skórę, ale potrzebuje na to trochę czasu, więc jest to zabieg raczej na noc i stosowałabym go jedynie albo punktowo, albo też na te fragmenty skóry, które wykazują dużą nadprodukcję sebum.

Podsumowanie

I to by było na tyle. Nie ukrywam, że wersja marcowa pudełka bardziej przypadła mi do gusty, choć i z tych produktów z pewnością skorzystam. Dodatkowo cieszę się, że dzięki temu pudełku mam szansę poznać wiele polskich marek, o których istnieniu nie miałam do tej pory pojęcia. Czy będzie to moje ostatnie pudełko? Z pewnością nie i już nie mogę się doczekać kolejnej edycji.

Dla ciekawych dodam tylko, że pudełeczko razem z dostawą kosztowało razem z dostawą 157,90 zł, a znajdziemy w nim kosmetyki o łącznej wartości 240,40 zł

0 0 vote
Article Rating

Może Ci się również spodobać....

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments