Pielęgnacja

Bandi- MEDICAL anti irritate

Czy kolejny wpis o kosmetykach polskiej firmy Bandi może być zaskoczeniem? Chyba nie 🙂 Szczególnie, że cyklicznie wypuszczane są nowe produkty, a nawet całe linie. Tym razem na tapet idzie właśnie cała nowa linia- Anti Irritate- przeznaczona do skóry wrażliwej

O linii od Bandi

Preparaty serii anti irritate zawierają wysoce aktywne substancje czynne, jak: emolienty, fitoceramidy, witamina E, owies koloidalny, tlenek cynku, kompleks mikrobiomowy, trehaloza. Kosmetyki szczególnie polecane są dla cer wrażliwych i z objawami podrażnień takimi jak: zaczerwienienie, szorstkość oraz niekomfortowe swędzenie i napięcie naskórka wynikające z nadmiernego przesuszenia.

W skład linii na chwilę obecną wchodzą cztery produktu, tj. masełko emolientowe, krem mineralny, kuracja S.O.S. i tonik- mgiełka. Wszystkie produkty testuję już dwa i pół miesiąca i mogę śmiało powiedzieć, że wyrobiłam sobie o nich zdanie. Czas przejść do szczegółów!

Emoliencyjne masełko oczyszczające 2 w 1 – demakijaż i mycie twarzy!

Od Bandi:

Delikatne dla skóry masełko 2 w 1, doskonale usuwa makijaż, a także oczyszcza cerę, chroniąc jednocześnie jej prawidłowe nawilżenie i wygładzenie. Pozostawia cerę odświeżoną i bardziej miękką w dotyku.
Usuwa makijaż z twarzy, oczu i ust.

Ode mnie:

To masełko, to mój absolutny faworyt, a przyznam szczerze, że jestem fanatykiem dwuetapowego oczyszczania. Uwielbiam to jak topi się (nawet w zimnych 😉 ) rękach do lekkiej emulsji, dokładnie rozprowadza się po całej twarzy i rozpuszcza makijaż- nawet wodoodporny. Gigantycznym plusem jest też to, że produkt nie podrażnia skóry, nie wysusza skóry i nie powoduje mgły na oczach. Konsystencja masełka sprawa, że produkt nie przelewa się nam przez palce, przez co nie upaćkamy podczas mycia całej łazienki. Nie mogę zapomnieć o jeszcze jednej istotnej cesze- preparat jest hydrofilny, co oznacza, że przy użyciu samej wody zmywa się z twarzy całkowicie, nie pozostawiając absolutnie żadnej tłustej warstwy, czego nie cierpiałam w produktach bez dodatku emulgatora. To że jest to produkt do demakijażu nie oznacza też, że nie możemy go używać do mycia twarzy w dni no-make up, gdyż mycie preparatami tłuszczowymi sprawia, że twarz jest lepiej i dokładniej oczyszczona ze wszelkiego rodzaju sebum.

Sama wydajność też jest bardziej niż zadowalająca. Przy używaniu produktu codziennie przez 2,5 miesiąca niedawno przekroczyłam dopiero połowę opakowania. Ilość pokazana na szpatułce (dołączonej do opakowania) wystarcza na umycie całej twarzy i szyi.

Jest to jeden z nielicznych produktów, który na stałe zagości na mojej półce!

Cena 39zł za 90 ml.

Skład INCI:

Caprylic/Capric Triglyceride, PEG-20 Glyceryl Triisostearate, C10-18 Triglycerides, Tripelargonin, C13-15 Alkane, Tocopheryl Acetate, Glyceryl Caprylate, Parfum/Fragrance

Mineralny krem ochronny SPF 30 tonujący

Od Bandi:

Mineralna, fotostabilna ochrona przed UVA oraz UVB. Unikatowa formuła z efektem blur nadaje skórze satynowe wykończenie, redukuje widoczność drobnych zmarszczek i nierówności skóry. Wyjątkowa receptura wzbogacona o składniki nawilżające, przeciwwolnorodnikowe i wielopoziomową redukcję podrażnień.

Unikatowa formuła „tinted” dopasowuje się do kolorytu cery.

Ode mnie:

Trochę tylko mniej niż produktami do oczyszczania, jaram się filtrami do twarzy. A konsumentem jestem wymagającym 😉 Kiedy usłyszałam, że Bandi będzie mieszał swoimi paluszkami w filtrach fizycznych, nie mogłam sobie odpuścić i musiałam przetestować tę świeżynkę. Przyznam się Wam od razu, że początki z tym produktem były dla mnie wyjątkowo wyboiste, gdyż dotychczas używane metody aplikacji zawodziły. Produkt (co jest jego cechą, nie wadą) ma wyjątkową tępą konsystencję, co oznacza, że nie posmarujecie sobie nim twarzy jak standardowym kremem. Standardowa aplikacja punktowa i rozklepywanie palcami też jakoś nieszczególnie dawały zadowalający rezultat. I tu z pomocą przyszły Panie z Bandi, które zasugerowały aplikację gąbką do makijażu. To okazało się być strzałem w dziesiątkę! Dzięki takiej aplikacji nagle uzyskałam kontrolę nad warstwą produktu, oraz mogłam go w końcu równomiernie zaaplikować.

Wady i zalety

Czy jest to jednak produkt idealny? Moim zdaniem nie. Dla hardcorowych makijażowców istotne będzie to, że ciężko go będzie zgrać z podkładem, gdyż produkt nie zastyga i aplikując grubszą warstwę filtra możemy być pewni, że będzie się on nam przesuwał razem z podkładem po całej twarzy. Stosowanie cienkiej warstwy jednocześnie mija się z celem nadrzędnym, jakim jest ochrona przeciwsłoneczna. Ponadto odcień produkt nie będzie odpowiedni dla osób o ciemnej karnacji, bądź wpadającej w mocne- żółte tony.

Czy wobec tego są jakieś plusy? Jak najbardziej! Przede wszystkim filtr spełnia swoją rolę i chroni nas przed promieniami UV. Po drugie jest czymś w rodzaju kremu bb o lekkim do średniego krycia. Wyrównuje koloryt skóry i ukrywa drobne niedoskonałości. Problem z kolorem, bądź lekkim świeceniem się cery może być z łatwością wyeliminowany poprzez przypudrowanie pudrem o odcieniu Waszej karnacji, co dodatkowo też ustabilizuje dodatkowo krem na miejscu. A co jest najważniejszą zaletą produktu? Jego pozytywne działanie na skórę. Krem bardzo dobrze koi skórę i przyspiesza gojenie wszelkich niedoskonałości. Pomimo użycia w składzie tlenku cynku nie ściąga on skóry i nie powoduje jej wysuszania. Po tym opisie już chyba wiecie, czy będzie to produkt dla Was, czy też nie 🙂

Cena za 30 ml- 59zł

Kuracja S.O.S. intensywnie kojąca

Od Bandi

S.O.S. krem z naprawczym owsem koloidalnym, wygładzającymi emolientami, fitoceramidami i kompleksem mikrobiomowym. Natychmiast oraz długotrwale nawilża, redukuje dyskomfort napięcia skóry i zmniejsza uczucie swędzenia wynikające z przesuszenia. Skutecznie zmniejsza objawy podrażnienia i nadwrażliwości cery w tym szorstkość naskórka. Usprawnia regenerację uszkodzonej bariery ochronnej skóry, przywraca prawidłowy poziom natłuszczenia. Pozostawia cerę ukojoną, aksamitnie gładką i bardziej elastyczną.

Ode mnie:

Chciałabym w tym miejscu zabłysnąć jakimś genialnym spostrzeżeniem. Odkrytą cechą produktu, o której producent sam nie pisze, czy tajną wadą o której ciiii lepiej nie mówić. No ale nie, niestety, nie udało się. Krem jest dokładnie tym, czym Bandi zapewnia, że jest. Proszę Państwa, mamy w przypadku tego specyfiku do czynienia z kocykiem dla skóry, który nawilża, koi i łagodzi. I zaraz może podnieść się tumult, że nie prasuje zmarszczek, że nie poprawia kolorytu. Zgoda, nie robi tego. Ale czy musi? Moim zdaniem nie i wręcz nie powinien. Nauczona doświadczeniem wiem, że co jest od wszystkiego, to jest do niczego. I jeśli ktoś będzie szukał kompresu na skórę, to nie będzie jej traktował substancjami liftingującymi, bo te mogą jeszcze dodatkowo podrażniać. Dodatkowo nikt nie zabrania łączyć go w wieloetapowej pielęgnacji z innymi produktami, jako i ja sama czynię. U mnie krem znalazł idealne miejsce w dni, w które używam serum z retinolem, po którym często miałam problem z przesuszeniem i podrażnieniem skóry. W duecie produkty te wzajemnie się uzupełniają, prasując mi zmarszczki i zapobiegając przesuszeniu skóry,

Sama konsystencja produktu jest bogata, taka kremowo- masełkowa. Mazidło przyjemnie sunie po skórze i pozostawia solidną warstwę ochronną, która u mnie nie wchłania się i pozostaje ze mną do samego rana. Możecie się więc domyślić, że produktu używam na noc, ale nie ma żadnym przeciwwskazań, aby cery np. suche używały go też w porannej pielęgnacji.

Cena za 50 ml -69zł

Tonik-mgiełka S.O.S. mikrobiomowy

Od Bandi:

S.O.S. tonik kojący z trehalozą i kompleksem mikrobiomowym. Redukuje skłonność do podrażnień i zmniejsza widoczność zaczerwienień. Przywraca naturalną równowagę mikrobiologiczną skóry i wzmacnia jej ochronę przed niekorzystnymi czynnikami zewnętrznymi. Pozostawia cerę nawilżoną, ukojoną, odświeżoną i gładszą w dotyku.

Forma mgiełki umożliwia wygodną reaplikację produktu w ciągu dnia!

Ode mnie:

Ciężko mi ocenić prawdziwość niektórych deklaracji tego produktu, gdyż moja skóra nie jest jakoś szczególnie podatna na podrażnienia, ani też zaczerwienienia z nimi powstałe. Nie lubię też używać mgiełek do twarzy, choć próbowałam stosować ten psikacz i w ten sposób. Ale od początku. Produkt jest zamknięty w buteleczce z końcówką typu sprawy, która w mojej ocenie rozpyla mało delikatną mgiełkę. Jako tonik jest w porządku, ale jeśli popsikacie sobie twarz w pełnym make-upie, to otrzymacie nieprzyjemnie uczucie mokrej paszczy. Stosowana w gorące dni bez makijażu daje fajne odświeżenie, co i ja w pracy w systemie home office praktykowałam. Preferuję jednak używanie produktu w charakterze toniku. Nie zauważyłam, aby jako tonik sam w sobie jakoś szczególnie nawilżał skórę, ale daje dobrą podstawę do nawilżania kolejnymi produktami, czego ja osobiście od tego kroku pielęgnacji wymagam (szerokim łukiem obchodzę produkty wysuszające, z dodatkiem alkoholu). Moją sugestią byłaby zmiana dozownika i podmiana sprayu na standardową pompkę.

Z toniku- mgiełki zadowoleni będą w zasadzie wszyscy, nie jest to produkt przeznaczony dla określonego typu cery, co jest jego zdecydowanym plusem. Nie ma on również zapachu i nie pozostawia na skórze żadnej warstwy.

Cena za 100 ml 29zł

Podsumowanie

Na chwilę oceną tak przedstawia się cała linia Anti Irritate. Całość jest w moim odczuciu bardzo przemyślana i dostosowana nie tylko dla wrażliwców, ale w gruncie rzeczy dla każdego typu cery. Moim małym marzeniem jest, aby linia rozszerzyła się jeszcze o serum z niacynamidem, cynkiem i d-panthenolem. Psst… Bandi! Co Wy na to?

0 0 vote
Article Rating

Może Ci się również spodobać....

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments