Pielęgnacja

DrSkin CLINIC by Bandi

O poprzednim roku można mówić wiele złego, ale po co skupiać sie na negatywnych aspektach, jeśli zdarzyło się też masę naprawdę fajnych rzeczy. Jedną z nich była z pewnością premiera nowej polskiej marki Dr Skin CLINIC, która wyszła spod skrzydeł Bandi. Czym wyróżnia się ta marka? W dwóch słowach prostotą i dopasowaniem do potrzeb skóry.

Pewnie słyszeliście już o 10 etapowej pielęgnacji koreańskiej, DrSkin proponuje nam alternatywę w 4 krokach, tj. cleanser (mycie), peeling, boost (składniki aktywne, sera), i cream (ostatni etap pielęgnacji).

Dzięki uprzejmości DrSkin miałam szansę testować wybrane  kosmetyki z wszystkich etapów i ten wpis będzie właśnie o nich:

KROK 1- CLEANSER

Mgiełka Tonizowanie

Od producenta:

Tonik w formie mgiełki, przywraca na powierzchni skóry optymalne poziom pH, nawilża, koi oraz odświeża cerę.

• tonizuje (przywraca fizjologiczne pH na powierzchni skóry)
• wzmacnia naturalny mikrobiom skóry
• nawilża
• koi
• odświeża
• redukuje uczucie napięcia naskórka
• usprawnia przyswajanie składników aktywnym z następnie nakładanych kosmetyków

Ode mnie:

Nie lubię produktów w formie mgiełek. Mam wrażenie braku kontroli nad aplikacją produkt, który często dostaje mi się do oczu, powodując nieprzyjemne pieczenie. Dodatkowo większość sprayów „pluje” produktem i zamiast przyjemnej mgiełki mamy wrażenie obcowania z wściekłą lamą.

No i przechodząc do rzeczy, ten produkt nie ma żadnej cechy, której nie lubię w mgiełkach. Dozownik rozpyla naprawdę przyjemny obłoczek, o cudnym, ale delikatnym zapachu świeżo/ lekko ziołowym. Podczas aplikacji, nawet na podrażnioną skórę, nie odczułam żadnego pieczenia, a wręcz przyjemne ukojenie. Jest też całkiem wydajna, gdyż pomimo używania codziennie przez dwa miesiące po kilka psiknięć, zostało mi jeszcze ponad połowę produkt. Sprzedam Wam jeszcze fajną podpowiedź- mgiełki możemy nie tylko używać jako pierwszy krok pielęgnacji, albo jako odświeżenie w ciągu dnia, ale też pomiędzy poszczególnymi krokami rutyny pielęgnacyjnej, poprawiając tym samym wchłanianie kolejnych produktów.

Dla mnie jest to produkt na zdecydowany plus.

Cena za 230 ml – 39zł

KROK 2- PEELING

Na razie pożyczam zdjęcie ze strony Bandi, gdyż podczas robienia zdjęć do bloga, buteleczka gdzieś mi się zapodziała 😛

Peeling kwasowy rewitalizacja Kwas migdałowy 5% | Polihydroksykwasy 10%

Od producenta:

Peeling delikatnie złuszczający, poprawia koloryt i odświeża wygląd cery.

• poprawia koloryt cery oraz rozjaśnia przebarwienia
• redukuje widoczność rozszerzonych naczyń krwionośnych oraz rozświetla
• wygładza, odświeża i delikatnie złuszcza naskórek
• odmładza wygląd skóry
• poprawia napięcie i nawilżenie cery
• redukuje skłonność do zaskórników i niedoskonałości
• zmniejsza widoczność rozszerzonych tzw. porów skóry

Ode mnie:

Peelingi kwasowe to produkty, na efekty stosowania których trzeba trochę poczekać. Oczywiście poprawiają one od razu w sposób dostrzegalny stan bardzo zaniedbanej skóry, ale generalnie osiągnięcie efektu WOW jest stopniowe i wymaga regularnego stosowania. Dodatkowo różne kwasy będą odpowiednie dla innych typów skóry. Peeling kwasowy rewitalizacja to produkt, z którego z pewnością ucieszą się właścicielki skór wrażliwych i przesuszonych. Kwas migdałowy i polihydroksykwasy należą do tych pewniaków, od których praktycznie każdy rozpoczyna przygodę z kwasami i duża część na nich skończy. W przeciwieństwie do kwasu migdałowego np. The Ordinary, ten produkt nakładamy na max. 30 minut na czystą i suchą skórę, i spłukujemy wodą. Ja podczas aplikacji nie odczułam żadnego mrowienia, ani pieczenia, ale może się ono pojawiać i nie jest to powód do zmartwień. Moja skóra jest w dobrej kondycji, więc dużego efektu po pierwszej aplikacji nie dostrzegłam, ale przy odstawieniu mojego ukochanego peelingu gommage, i regularnym stosowaniu jedynie produktu DrSkin 2 razy w tygodniu, stan mojej skóry nie pogorszył się, w związku z czym mogę Wam śmiało powiedzieć- to działa!

Cena za 30 ml- 69zł

KROK 3- BOOST

Booster odmładzanie

Retinoidy 1%

Od producenta:

Skoncentrowany booster odmładzający zawiera 3 formy retinoidów – czysty retinol, palmitynian retinylu oraz najnowszej generacji ester kwasu retinowego

• poprawia gęstość, jędrność i elastyczność skóry
• poprawia owal twarzy
• wyrównuje koloryt cery
• zmniejsza zarówno płytkie jak i głębokie zmarszczki
• wyraźnie odmładza wygląd skóry
• działa przeciwstarzeniowo
• rozjaśnia przebarwienia

Ode mnie:

Booster na formę olejową, co na etapie serum może stanowić dla niektórych nie lada problem- gdyby było to typowe serum. Dlaczego? Bo nakładamy produkty od najlżejszej konsystencji do najcięższej, a nałożenie oleju przed kremem praktycznie gwarantuje nam, że krem się nie wchłonie. DrSkin przewidziało jednak ten problem i we wskazówkach stosowania wyraźnie zastrzegło, że produkt ten jest używamy samodzielnie na oczyszczoną skórę, albo jako dodatek do kremu. Nie byłabym sobą, gdybym nie zaproponowała też innego użycia, które z boostera zrobi „serum błyskawiczne”, czyli do kilku kropel olejku dodajemy kilka kropel żelu hialuronowego, mieszamy w zagłębieniu ręki i siup- nakładamy na twarz. Po takiej aplikacji spokojnie zamykacie pielęgnację dowolnym kremem. Czemu piszę o trzecim sposobie aplikacji? Bo nie lubię olejów i jako takie nie występują one w mojej pielęgnacji. Zmiana oleju w serum jest dla mnie akceptowalną formą jego użycia i nie powiem, skuteczną. Jest jednak „ale”, pamiętajcie powiem, że owszem, olej zmieszany w żelu hialuronowym wchłonie się w skórę i nie pozostawi tłustej warstwy, ale też wchłoną się w skórę wszystkie substancje rozpuszczone w tłuszczu, w retinol, który w tej postaci może być bardziej drażniący dla skóry.

To jak przeszłam już przez mój sposób użycia, to czas może napisać kilka słów, który w moim odczuciu jest okej dla początkujących użytkowników retinolu. Booster pozwoli spokojnie i bez podrażnień wprowadzić do pielęgnacji ten składnik, ale gwarantuję Wam, nabierzecie ochotę na coś mocniejszego. Jak każdy produkt z retinolem, wymaga on czasu, aby zaobserwować efekty jego stosowania. Przez dwa miesiące stosowania 2x w tygodniu zaobserwowałam brak spadku nawilżenia, pomimo sezonu kaloryferowego, co oznacza, że efekty są. Sam booster będzie zaś z pewnością wystarczający dla osób z bardzo wrażliwą skórą, które nie mogą używać silnych stężeń, lub substancji bardzo drażniących.

Cena za 30 ml- 89zł

Booster zmarszczki Peptydy 4% (Matrixyl® Morphomics™ oraz Matrixyl® Synthe’6™)

Od producenta:

Skoncentrowany booster redukujący zmarszczki.

• redukuje i spłyca zmarszczki, „mimiczne” (marionetki, nosowo-wargowe, między brwiami oraz kurze łapki)
• poprawia kontur twarzy
• opóźnia powstawanie kolejnych zmarszczek
• poprawia wygląd skóry natychmiast po użyciu

Ode mnie:

I to jest to, co Gumisie lubią najbardziej :P. Od momentu pierwszego odkręcenia buteleczki i podmiany zakrętki na pipetę (bo każdy produkt DrSkin i Banki z pipetą jest szczelnie zamknięty) wiedziałam, że będzie to mój ulubieniec. To co najszybciej rzuca się w oczy, to lejąca, wodnista konsystencja, która wręcz błyskawicznie się wchłania i ten zapach. Cudowny, świeży, bardzo podobny to zapachu toniku-mgiełki. Ze względu na zawartość gliceryny, produkt przynosi skórze natychmiastowe nawilżenie i wygładzenie skóry, a zawarte w serum peptydy, robią swoją robotę jako bohaterowie drugiego planu. Po dwóch miesiącach stosowania efekty widoczne są przede wszystkim na mojej skórze wokół oczu, która jest skłonna do podrażnień i okolicy nosa, gdzie z przesuszenia pojawiają mi się czasami „kocie wąsy”. Boostera używam codziennie, przeważnie pod makijaż i wiem, że przez cały dzień skóra pozostanie nawilżona i nawet cięższy makeup nie spłynie mi z twarzy.

Cena za 30 ml -79zł

KROK 4- CREAM

Krem intensywna ochrona SPF50

SPF50 | Niacynamid 2%

Od producenta:

Nawilżający krem ochronny przed promieniowaniem UVA (promieniowanie krótkie i długie), UVB i VIS.

• chroni przed promieniowaniem UVA, UVB i VIS
• poprawia i wyrównuje koloryt cery
• przeciwdziała powstawaniu i rozjaśnia istniejące przebarwienia
• redukuje i przeciwdziała powstawaniu przedwczesnych zmarszczek

Ode mnie:

Przez ostatnie kilka lat testowałam już kilkanaście kremów z filtrem UV i zauważyłam, że moja skóra zdecydowanie lepiej toleruje te o bardzo lekkiej konsystencji, wręcz żelowe. Ten gagatek do takich nie należy, aczkolwiek łudziłam się, że ze względu na sezon zimowy moja skóra się z nim dogada. Okazuje się, że jednak nie ma takiej opcji. Podczas aplikacji nawet niewielkiej ilości czułam na skórze nieprzyjemne uczucie zalegającej warstwy produktu. A wierzcie mi, próbowałam różnych metod aplikacji. W związku z czym okazał się to być produkt zupełnie dla mnie nietrafiony. Ale! Ponieważ nie lubię marnować kosmetyków, przekazałam krem mojej mamie, która ma skórę dojrzałą i suchą i uwaga…. krem błyskawicznie się na niej wchłania do zera i daje jej przez cały dzień uczucie nawilżenia skóry. Jest to więc kolejny dowód na to, że coś, co dla kogoś może być nietrafione, dla kogoś innego jest strzałem w dziesiątkę. Drugi plus? Moja mama używa dobrowolnie kremów z filtrem i jestem z niej z tego powodu bardzo dumna, bo jest ona jeszcze z tego pokolenia, które takich produktów używało jedynie podczas smażenia się na plaży.

Jeśli chodzi o cechy produktu, to ma on postać gęstego kremu, który łatwo się rozsmarowuje. Posiada również bardzo delikatny, kosmetyczny zapach.

Cena za 50 ml- 69zł

Podsumowując

Na chwilę obecną są to wszystkie produkty, które testowałam z Dr Skin, ale jeśli zaglądacie na mojego instagrama, to wiecie, że na BlackFriday połasiłam się jeszcze na Booster z witaminą C, który czeka w łazience na swoją kolej. Przyglądam się również z ciekawością produktom z kwasem salicylowym, do doraźnego użytku podczas odwiedziń „sfefanów”. Pewnie z czasem i na nie się skuszę 😛

I to tyle ode mnie na dzisiaj. Mam nadzieję, że ten wpis pozwolił Wam chociaż pokrótce zapoznać się z tymi nowościami i może znajdziecie tu kosmetyk dla siebie 🙂

5 1 vote
Article Rating

Może Ci się również spodobać....

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments