Pielęgnacja koreańska

Nowości od Pyunkang Yul- pierwsze wrażenia [aktualizacja-toniku]

Zwykle nie piszę o kosmetykach, jeśli dobrze ich nie przetestuję. Co to znaczy dobrze? Powiedzmy, że po zużyciu połowy pudełka mogę już coś o danym produkcie powiedzieć. Dlaczego więc tym razem zdecydowałam się napisać post z pierwszymi wrażeniami? Bo czasami jest tak, że już po pierwszych kilku użyciach wiem, że to jest strzał w dziesiątkę. O jakich kosmetykach mowa? O Pyunkang Yul. Pewnie niewiele z Was o nich słyszało. Jest to koreańska marka, która w 2016r. weszła na rynek i od tego czasu szturmem zdobywa serca koreanek. Od niedawna kosmetyki te możemy również kupić u naszych rodzimych dystrybutorów. Ja swoją paczuszkę zamówiłam w Soko Beauty  i bardzo podobało mi się to, że idąc za standardami zagranicznych dystrybutorów, w  przesyłce było sporo próbek innych produktów, przez co na mojej liście zakupowej pojawiły się kolejne zachciewajki (płacz mój portfelu) :P.

Dzisiejszy wpis powstał po 6 dniach stosowania kosmetyków Pyunkang Yul. W dalszym okresie czasu pojawią się aktualizacje wpisu po zużyciu połowy i całego opakowania… Jednak obawiam się, że mając na uwadze wydajność…będziecie mogły o tych produktach poczytać za co najmniej pół roku.

Znowu napisałam przydługi wstęp, mam nadzieję, że mi to wybaczycie 🙂

Do sedna:

Pyunkang Yul Moisture Serum

Pyunkang Yul Moisture Serum

Od producenta: Formuła serum pomaga skórze odnaleźć optymalną równowagę dzięki idealnemu połączeniu wyciągu z korzenia Coptis Japonica oraz oliwy z oliwek. Z jednej strony zapewnia dogłębne nawilżenie z drugiej tworzy barierę zapobiegającą utracie wody ze skóry wraz z parowaniem. Serum łagodzi, uspokaja podrażnioną skórę, zapewniając jej odpowiedni poziom wilgoci na długo. Nadaje się dla każdego typu skóry, zwłaszcza mocno odwodnionej. Nie pozostawia tłustego filmu i szybko się wchłania. Nie zawiera żadnych szkodliwych lub podrażniających substancji.

Konsystencja : lekka, lejąca

Zapach: brak

Pojemność: 100ml

Opakowanie: szklana buteleczka z pipetką

Cena:109,99zł

Moja opinia:

Jest to bardzo przyjemne i lekkie serum. Tak jak deklaruje producent, bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia żadnego filmu. Produkt mnie nie podrażnił, i nie spowodował póki co żadnego wysypu nieproszonych gości. Wydaje mi się, ze deklaracja producenta, że serum nadaje się do skóry odwodnionej są trochę na wyrost. W mojej ocenie jest to świetna baza pod  nawilżacz dla skóry normalnej i mieszanej w kierunku tłustej. Póki co nie powoduje przetłuszczania się mojej skóry (mieszanej w kierunku tłustej) w strefie T i nie przesusza „normalnych” policzków. Dlatego też wydaje mi się, że będzie ono za słabe dla cery odwodnionej i suchej, ale najlepiej żeby w tej kwestii wypowiedziały się osoby z taką cerą.

Co do wydajności to już teraz mogę powiedzieć, że z uwagi na konsystencję, która jest lekka i jakby zamienia się w wodę podczas rozsmarowywania, do pokrycia całej twarzy i kawałka szyi potrzebuję 1/3 długości pipety- czyli bardzo mało.

Kilka słów co do opakowania. Bardzo ładnie prezentuje się na półce 🙂 . Prawda, trochę aptecznie, ale razem z kosmetykami z Bentona  sprawia wrażenie że mam tu produkt z półki premium. Małym minusem jest pipetka, którą póki co trzeba się trochę nadusić żeby wyciągnąć produkt z opakowania. Podejrzewam, że sytuacja poprawi się, jak zużyję już część produktu.

Skład INCI: 

Coptis Japonica Root Extract, Butylene Glycol, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, 1,2-Hexanediol, Stearic Acid, Polysorbate 60, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Sorbitan Sesquioleate, Glyceryl Caprylate, Hydroxyethylcellulose, Carbomer, Arginine, Dimethicone

Pyunkang Yul Essence Toner

Pyunkang Yul Essence Toner

Od producenta: Intensywnie nawilżający tonik, który zamiast wody zawiera ponad 91% wyciągu z korzenia traganka błoniastego. Wykazuje on silne działanie antyoksydacyjne i regenerujące oraz dostarcza skórze cennych składników odżywczych. Tonik ma konsystencję esencji, szybko się wchłania i zapewnia skórze długotrwałe nawilżenie i elastyczność. Nie zawiera żadnych szkodliwych lub podrażniających substancji.

Konsystencja : lejąca, lekko klejąca i minimalnie żelowa, przeźroczysta

Zapach: brak

Pojemność: 200ml

Opakowanie: plastikowa butelka z dozownikiem

Cena:89,99zł

Ode mnie:

Genialny produkt dla leniwych i tych, którzy nie lubią jak na półkach w łazience wala się kilkanaście produktów. Essence Toner łączy w sobie zalety toniku i esencji, czyli dwa kroki pielęgnacji koreańskiej skracamy do jednego. W toniku (bo tak w skrócie będę go nazywać) podoba mi się to, że szybko się wchłania i nie zostawia mi na twarzy żadnej klejącej ani świecącej warstwy. Jednocześnie daje natychmiastowe ukojenie napiętej skórze. Z uwagi na konsystencję nada się do 7skin method, ale wydaje mi się, że tylko suche i odwodnione cery będą w stanie dojść do siódmej warstwy( mojej wystarczą trzy).  Co do konsystencji, to przypomina ona trochę rozrzedzony lotion z Hada Labo Tokyo, którego aktualnie używam do nasączania maseczek w płachcie.

Tak jak kolega wyżej, produkt jest bardzo wydajny.

pyunkang yul

Aktualizacja- 19.02.2019

Zapowiadałam, że pojawi się aktualizacja mojej opinii po zużyciu połowy opakowania kosmetyków, ale się nie pojawiła. Dlaczego? Przez okres ostatniego roku testowałam kilka produktów, podczas używania których, do czasu zdenkowania, opinia mocno mi się o nich zmieniała. Stwierdziłam więc, że najbardziej rzetelną będzie opinia po zużyciu całego opakowania. No i przyszedł ten dzień- zużyłam tonik-esencję i lecimy z podsumowaniem:

  • cudownie wręcz nawilża, wygładza, ujędrnia i odżywia skórę- szybciutko radzi sobie z podrażnieniami, ściągnięciami skóry, uczuciem suchości i dyskomfortu. Dodatkowo widocznie wpływa na gojenie wszelkich zmian skórnych, łagodzi je i uspokaja.
  • ma niesamowitą wydajność- produkt o pojemności 200ml starczył mi na 8 miesięcy intensywnego używania. Stosowałam go minimum raz dziennie, często zaś 2 lub 3.
  • nadaje się zarówno jako poranna pielęgnacja, jak i wieczorna- dozujemy jedynie odpowiednią ilość- wiadomo- rano mniej, wieczorem więcej
  • nadaje się do metody 7skin- czyli warstwowego nakładania toniku, przecudnie się wchłania
  • sprawdzi się do cer tłustych, normalnych i suchych- tak jak wyżej, dozujemy jedynie odpowiednią ilość produkt, tj. do tłustych mniej, dla suchych więcej
  • nie podrażnia- używałam go podczas wyprysku zapalnego, alergii, używania sterydów, antybiotyków i podsmażenia na słońcu- cudownie koił, przyspieszał gojenie wszelkich problemów, nie powodował swędzenia czy ściągania skóry. Z tego względu świetnie też się nada dla skór z niedoskonałościami, trądzikiem i AZS
  • ma bardzo ciekawą- ciut gęstszą niż woda i lekko lepką konsystencję, przez co nie cieknie przez palce i sprawia, że aplikacja jest bezproblemowa
  • możemy go złapać w przystępne cenie- i tak, tu niektórzy mogą się skrzywić, bo produkt kosztuje w zależności od miejsca i trafienia w promocję od ok.55 do 90zł, ale uważam, że za taką jakość jest to wręcz mocne niedowartościowanie produktu i producent powinien kosić sobie za niego co najmniej dwa razy tyle
  • ma cudownie prosty skład- zawiera jedynie siedem składników, które mają niesamowicie niski potencjał drażniący na skórę (każda substancja jakiś ma), przez co istnieje naprawdę nikła szansa, że kogoś ten produkt podrażni

No to chyba byłoby wszystko. Produkt jest cudowny i na pewno do niego wrócę. Polecam go serdecznie absolutnie wszystkim- i nastolatkom i osobom starszym, tym które wymagają bardziej specjalistycznej pielęgnacji, jak i tym, którzy kochają prostotę.

Skład INCI: 

Astragalus Membranaceus Root Extract, 1,2-Hexanediol, Butylene Glycol, Bis-PEG-18 Methyl Ether Dimethyl Silane, Hydroxyethylcellulose, Carbomer, Arginine

Pyunkang Yul Balancing Gel

Pyunkang Yul Balancing Gel

Od producenta: Żel o bogatej konsystencji przypominającej miód tworzy na skórze ochronną barierę przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Zawiera ponad 90% wyciągu z korzeni traganka błoniastego, o właściwościach przeciwstarzeniowych i antyoksydacyjnych.  Żel zapewnia długotrwałe nawilżenie i regenerację skory. Nie zawiera żadnych szkodliwych lub podrażniających substancji. Stosuj jako ostatni krok pielęgnacji, po dokładnej absorpcji innych kosmetyków. Nałóż niewielką ilość żelu na twarz i delikatnie wklepuj otwartymi dłońmi w skórę aż do całkowitego wchłonięcia.

Konsystencja : żelowa, gęsta, klejąca, przeźroczysta

Zapach: brak

Pojemność: 100ml

Opakowanie: szklany słoiczek z zatyczką niekapką

Cena:119,99zł

Moje trzy grosze:

To jest produkt, dla którego chcecie poznać markę Pyunkang Yul. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z kremem, a właściwie żelem do twarzy o tak przedziwnej konsystencji. Stwierdzenie producenta, że przypomina ona miód jest strzałem w dziesiątkę i sama lepiej bym go nie opisała. Co jednak jest w tym produkcie takiego niezwykłego? Za Chiny…a właściwie Koreę… nie wsmarujecie go. Każda próba normalnego roztarcia go po powierzchni skóry kończy się rolowaniem produktu i myślą…kurcze…coś jest nie tak. Nic bardziej mylnego. W sposobach użycia producent napisał, że mamy go wklepać i tylko tak można żel rozprowadzić. Po wpacaniu  produkt  pozostawia uczucie mokrej skóry i delikatną jakby rosę, która znika po wchłonięciu, albo zamienia się w jednolitą warstwę. W zależności od użytej ilości wchłania się on bowiem albo do matu, albo pozostawia na skórze taki lepki plasterek tworzący cudowną warstwę okluzyjną na noc. W minimalnych ilościach produkt sprawdzi się jako krem na dzień, ale osobiście polecałabym go typowo jako specyfik na noc. Mam wrażenie, że zawarty w produkcie ekstrakt z traganka błoniastego naprawdę ma działanie przeciwzapalne i regenerujące, bo skóra w miejscu wysypu obcych rano wygląda lepiej niż przed pójściem spać.

Jako ciekawostkę i ostrzeżenie zarazem dodam, że pierwszy raz jak go stosowałam, to zajechałam zbyt blisko oka, przez co dolne rzęsy przykleiły mi się do policzka 😛 Średnio przyjemne. Z uwagi na gęstą konsystencję bałam się, że żel będzie zapychał pory, ale widocznie tworzona przez niego warstwa jest przepuszczalna i póki co nic mi nie zrobiła.

Skład INCI:

 Astragalus Membranaceus Root Extract, Polysorbate 80, PEG-150 Distearate, 1,2-Hexanediol, Polysorbate 20, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Glyceryl Caprylate

Podsumowanie

Kosmetyki od Pyunkang Yul są bardzo ciekawą propozycją, szczególnie dla osób wrażliwych, które nie znoszą żadnego zapachu w stosowanych produktach. Stosunek ceny do jakości jest bardzo dobry, a wydajność testowanych produktów jest wręcz genialna. Dla niemogących się zdecydować w pierwszej kolejności polecałabym tonik-esencję i żel nawilżający. Ja dodatkowo bardzo ciekawa jestem żelu do mycia twarzy z tej firmy, który podobno używa się rozciągając  jak żelkę po twarzy, a dopiero później spieniając :D. Ewidentnie Pyunkang Yul stawia na dziwne formulacje.

Tyle na dzisiaj ode mnie. Dajcie znać, czy próbowałyście produktów Pyunkang Yul i czy znalazłyście w moim wpisie wszystkie potrzebne Wam informacje. Dodatkowo napiszcie, jak wyświetlają się Wam obrazki we wpisie, czy się nie rozjeżdżają i czy wszystko jest czytelne.  Wolicie, żeby zdjęcia dały się  powiększać, czy od razu powinny być wstawiane duże na stronie.

Do poczytania 🙂

Może Ci się również spodobać....

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o