Pielęgnacja

Koreańskie oczyszczanie twarzy by AVON

Ogólna zasada marketingu jest taka, że jeśli jakiś pomysł na towar/usługę cieszy się dużym zainteresowaniem odbiorców, jak grzyby po deszczu wyrastają różnego rodzaju naśladowcy, chcący uszczknąć coś dla siebie z już rozkręconego popytu. Jako, że od kilku lat koreańskie produkty święcą trumfy na międzynarodowym ale i rodzimym rynku, kolejne firmy wprowadzają do swoich asortymentów produkty będące ich odpowiednikami. Szczególnie trend ten można obserwować przy okazji wieloetapowego oczyszczania twarzy i stosowania do mycia olei myjących.

Dzisiejszy wpis chciałabym poświęcić produktom myjącym na bazie oleju z firmy AVON. Czy są to produkty warte zainteresowania? Czy są skuteczne? Czas to sprawdzić 🙂

Produktami najczęściej stosowanymi przeze mnie do makijażu, na których pokazane jest działanie produktów są:

Żelowy eyeliner Lovely, pomada do brwi z Wibo, matowa pomadka z MaxFactor i tusz do rzęs Wonder’fully Real Rimmel

Oczyszczający balsam do twarzy

Avon, Anew, Transforming Cleansing Balm (Oczyszczający balsam do twarzy)

Opis producenta: Stworzyliśmy kosmetyk, który dogłębnie oczyści Twoją cerę z resztek makijażu i sprawi, że z dnia na dzień będzie wyglądała młodziej – to rewolucyjne połączenie skutecznego demakijażu i intensywnego odżywienia. Mile zaskoczy Cię jego niezwykle przyjemna w dotyku formuła, która z subtelnego balsamu zmienia się na skórze w kojący olejek, zaś po dodaniu ciepłej wody – w delikatną, kremową emulsję. Starannie dobrane składniki z kompleksem Youthprep3X pozostawią Twoją cerę idealnie czystą i aksamitnie miękką, przygotowując ją na przyjęcie optymalnej pielęgnacji przeciwstarzeniowej Anew. Kosmetyk utworzy też warstwę chroniącą skórę przed utratą nawilżenia, nie naruszając jej naturalnego płaszcza lipidowego. Olejek nie zatyka porów i nie pozostawia tłustej warstwy, jest odpowiedni dla każdego rodzaju skóry. Sprawdź i przekonaj się sama – już po 2 tygodniach regularnego stosowania poczujesz i zobaczysz różnicę – Twoja cera będzie wyglądała młodziej i zdecydowanie zdrowiej.

Konsystencja: gęste masło rozpuszczające się pod wypływem ciepła ciała do płynnego oleju

Zapach: intensywny, eukaliptusowy, taki Vick

Cena: 50zł (34,99zł promocja)

Pojemność: 50ml

Moje wrażenia:

Zacznę może od tego co najbardziej rzuciło mi się w oczy, a raczej w nos- zapach. Produkt już w opakowaniu pachnie jak maść Vick, a zapach ten robi się bardziej intensywny podczas stosowania. Jest to dla mnie o tyle nietypowe, i szczerze mówiąc odstraszające, że początkowo bałam się nim wykonać demakijaż, obawiając się podrażnienia oczu. Moje lęki okazały się na szczęście nieuzasadnione, ale przyznam, że dużym zaskoczeniem jest dla mnie pomysł zastosowania akurat takich nut zapachowych.

Co do konsystencji to jest ona masłowata i pod wpływem ciepła ulega rozpuszczeniu do oleju…ale… No właśnie jest pewne ale, mianowicie olejowa forma produktu jest niezwykle tępa, przez co ciężko rozprowadza się ją na całą twarz. Dodatkowo produkt jakby częściowo wysycha albo wchłania się w skórę. Wielokrotnie podczas mycia,używając ok. łyżeczki produktu- czyli tak „w sam raz”,w trakcie mycia musiałam dobierać balsamu, bo robiło się go zbyt mało do skutecznego demakijażu. Owa tępość i fakt znikania podczas mycia sprawia, że jest to produkt o niskiej wydajności w stosunku do ceny. Na plus dodam, że o dziwo dobrze się zmywał z twarzy, nie pozostawiając podrażnień, ani tłustej warstwy.

Na poniższych zdjęciach widać, że poradził sobie najgorzej z rozpuszczaniem makijażu, jednak na twarzy radzi on sobie lepiej niż krem myjący, ale o tym niżej.

Skład INCI: prunus armeniaca (apricot) kernel oil, polyethylene, polyglyceryl-3 stearate, polysorbate 81, beheneth-5, caprylic/capric triglyceride, di-c20-40 alkyl dimer dilinoleate, silica, hydrogenated polycyclopentadiene, c18-38 alkyl hydroxystearoyl stearate, peg-8 beeswax, caprylyl glycol, parfum, astrocaryum murumuru seed butter, stearoxy dimethicone, mangifera indica (mango) seed butter, theobroma cacao (cocoa) seed butter, butyrospermum parkii (shea) butter, aqua, palmitoyl lysyl aminovaleroyl lysine, mica, ci 77163, ci 77491, ci 77492, ci 77499, linalool, limonene.<1029665-023 . 1>

 

Krem myjący

Avon Care Soothing Cream Cold Cream Cleanser

Od producenta:Krem z olejkiem z soi i witaminą E to oczyszczenie i nawilżenie skóry w jednym prostym kroku. Rano i wieczorem delikatnie wmasuj okrężnymi ruchami w skórę twarzy i szyi. Następnie usuń ze skóry resztki makijażu i zanieczyszczeń czystym wacikiem lub płatkiem kosmetycznym

Konsystencja: gęsta, kremowa

Zapach: delikatny, trochę jak Nivea

Cena: ok. 15zł

Pojemność: 100ml

Moja ocena:

Pomimo całkiem pozytywnych testów na ręce, jest on dla mnie zupełnie nieprzekonujący. Jeśli któraś z Was używa produktów z Avon, pewnie kojarzy mleczko do demakijażu. Ten krem to jakby to samo, tylko trochę gęstsze. Ja osobiście nie przepadałam za tamtym mleczkiem, więc może moja opinia przekłada się na ten krem, ale do rzeczy. Konsystencja jest hmmm… kremowa… przez co produkt częściowo jakby wchłaniał się w skórę, znikając podczas używania. Czyli tak jak z kolegą wyżej- potrzebna jest dokładka. Tak jak balsam myjący, jest on również mało ekonomiczny. Potrzeba naprawdę dużej ilości, aby skutecznie zdjąć makijaż z całej twarzy. Dodatkowo bardzo często zdarza się, że zostawia mi on „mgłę na oczach”, czego wręcz nie cierpię, a co robiło mi feralne mleczko.

Co do samego demakijażu, to pomimo lepszego rezultatu niż balsam myjący, radzi sobie on w samej akcji już trochę gorzej. Bardzo często zdarzało mi się, że po zastosowaniu i dokładnym demakijażu oczu, po jakimś czasie ściekały mi w ciągu wieczora resztki tuszu do rzęs. Produkt więc rozpuszcza tylko wierzchnią warstwę, co trzeba mieć na uwadze, jeśli ktoś wykonuje cięższy makijaż.

Twarz po zmyciu kremu nie jest dla mnie wystarczająco czysta i wymaga poprawki innym produktem myjącym.

Ciekawostką jest to, że nie widzę tego produktu od dwóch katalogów, więc może został on wycofany z oferty. Zaznaczyć też trzeba, że produkt ten w rzeczywistości zawiera jedynie śladowe ilości olei, które znajdują się w ogonie składu.

Skład INCI: paraffum liquidum, aqua, peg-40, stearate, glyceryl stearate, steareth-2, ceresin, cetearyl alcohol, phenoxyethanol, cera alba, parfum, methylparaben, carbomer, disodium edta, ceteareth-20, sodium hydroxide, tocopheryl acetate, glycine soja(soybean) oil, thiodipropionic acid, cerus grandflorus (cactus)flower extract

Lekki olejek oczyszczający do twarzy

Avon, True, Nutra Effects, Miracle Glow, Lightweight Cleansing Oil (Lekki olejek oczyszczający do twarzy)

Od producenta: Ten delikatny olejek nie tylko skutecznie oczyści Twoją cerę z makijażu, ale też zadba o jej należytą pielęgnację. W jego formule zawarliśmy 5 naturalnych olejków, które zapewnią delikatnej skórze twarzy intensywne odżywienie:
– babassu,
– z nasion marakui,
– marula,
– z zielonej kawy,
– z siemienia lnianego.
Dzięki nim Twoja skóra będzie intensywnie nawilżona, jędrniejsza i bardziej elastyczna. Stanie się gładsza i zyska ochronę przed wysuszeniem. Olejek nie pozostawia tłustej warstwy i pięknie rozpromienia cerę. Ten kosmetyk przeznaczony jest dla każdego rodzaju skóry, także wrażliwej.

Konsystencja: płynna

Zapach: delikatny, migdałowy

Cena: ok. 15zł

Pojemność: 125ml

Moja opinia:

Jest to w mojej ocenie najlepszy z prezentowanych produktów. Olejek ma gładką konsystencję, którą dobrze rozprowadza się na twarzy. Produkt ten dobrze też rozpuszcza makijaż, w tym tusze i eyelinery wodoodporne, nie wymagając przy tym jakiegoś strasznego tarcia. Ładnie łączy się z wodą i spłukuje do czysta, nie pozostawiając tłustej warstwy. Zapach jest delikatny, nieduszący i jak dla mnie bardzo przyjemny.

Olejek też jest o dziwo całkiem wydajny, jakieś 1/2 do 3/4 łyżeczki produkty wystarczą spokojnie na demakijaż całej twarzy.

Minusem dla mnie jest opakowanie, które zawiera tylko korek niekapek i zakrętkę, nie jest za to wyposażone w pompkę, która bardzo ułatwia użytkowanie.

Skład INCI: isopropyl, myristate, canola oil, ethylhexyl searate, laureth-4, polysorbate 81, aqua, parfum, phenoxymethanol, caorylyl glycol, diethylhexyl sodium sulfosuccinate, passiflora incarnata seed oil, tocopheryl acetate, linum usitatissimum (linseed) seed oil, coffea arabica (coffie) seed oil, sclerocorya birrea seed oil, orbignya olefera seed oil, tocopherol

Podsumowanie

Z jednej strony fajnie, że różne firmy wypuszczają na rynek podobne produkty. Wiadomo, większa konkurencja wpływa na wzrost jakości i spadek ceny produktu. Dobrze byłoby jednak, aby były to produkty dobrze przemyślane i faktycznie nadające się do tego, do czego są przeznaczone.

Moja ocena produktów z Avon jest mieszana, z jednej strony mamy naprawdę porządny olejek, z drugiej zaś strony słaby balsam, i kiepski krem, których na pewno więcej nie kupię.

A jaka jest Wasza opinia? Miałyście okazję stosować któryś z produktów? A może polubiłyście się z balsamem i kremem? Podzielcie się opiniami.

Osoby zainteresowane tematem oczyszczania odsyłam do poprzednich wpisów:

-pianki myjące w płynie-klik

-pianki myjące w kremie- klik

Do poczytania

Może Ci się również spodobać....

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o