Pielęgnacja

Mokosh- Błoto z Morza Martwego

W jednym z ostatnich wpisów na Instagramie pisałam, że posiadam sporo kosmetyków jednoskładnikowych, z którymi bardzo się polubiłam. Jednym z nich, a zarazem drugim kosmetykiem od Mokosh w moim posiadaniu jest maska do twarzy i ciała Błoto z Morza Martwego.


Od razu zaznaczę – ja nie przepadam za stosowaniem masek na ciało (no chyba, że ktoś mi ją aplikuje w Spa za zawija mnie jak salceson w folię i ręczniczki 😛 ), więc działanie maski wypróbowywałam tylko na twarzy i tylko z takiej perspektywy będę ją oceniała.

Błoto, obok glinek i alg, to swoista bomba witaminowa dla skóry. Jest ono bogate w około czterdzieści minerałów i pierwiastków takich jak. potas, wapń, magnez, jod, sód, żelazo, fluor, bromki, siarczany, dwuwęglany, chlorki. Terapie błotne używane są też do zwalczania łuszczyc, łojotoków, trądzików, ale i w terapiach chorób stawów i mięśni. Widzicie? Po prostu cudowny produkt.


Choć nazwa może być dla niektórych zniechęcająca, to jednak zabieg błotny należy do bardzo przyjemnych i nie różni się pod względem aplikacji od stosowania glinek.

Błoto od Mokosh zapakowane jest w szklany słoiczek z plastikową nakrętką i występuje w pojemności 250 ml, z którą zapłacimy w regularnej ceni ok. 30zł. Jest to świetna cena w stosunku do pojemności, gdyż produkt przy stosowaniu tylko na twarz jest bardzo wydajny.

Jak to się stosuje?

Producent podpowiada trzy sposoby stosowania:
Jako maska na twarz- wtedy 4-5 łyżeczek produktu mieszkamy z łyżką wody do uzyskania konsystencji pasty i nakładamy na twarz. Do mieszaniny proponowane jest dodanie pół łyżeczki oleju. Maskę trzymamy na skórze od 5-15 min, lub dłużej jeśli stosujemy jakich zwilżacz i później zmywamy. Cery tłuste mogą zostawić maskę do zaschnięcia.

Jako maska na ciało- 100ml produktu mieszamy z 25 ml ciepłej wody i 10 ml oleju kosmetycznego i ewentualnie 3-5 kroplami oleju eterycznego. Maskę rozsmarowujemy na skórze i owijamy folią lub idziemy do łaźni parowej. Przetrzymujemy ją na ciele 10-20min.

Jako kąpiel- od 50-200ml produktu wsypujemy do wanny i zalewamy ciepłą wodą. Kąpiel powinna trwać 10-20 min.
Mokosh ostrzega również, żeby przy pierwszym użyciu nałożyć maskę na skórę na 2-3 min i obserwować czy nie pojawi się jakieś silne pieczenie czy zaczerwienienie, co stanowi przeciwwskazanie do jej stosowania.

Producent podkreśla , że do sporządzania masek nie powinno się używać metalowych przedmiotów.

Jak ja stosuję maskę?

Oczywiście z drobnymi modyfikacjami :D. Często zamiast wody dodaję hydrolatu, czy to z pomarańczy, czy też z oczaru. Maska ma swój bardzo delikatny, ziemisty zapach, znad którego przebijają zapachy innych dodanych produktów. Ponadto zdarza mi się, a właściwie stało się to moim standardem, dodać do mikstury pół łyżeczki żelu hialuronowego w celu zwiększenia wchłaniania dobroci z maseczki.


Jakie są moje odczucia?

Na mojej skórze maseczka lekko mrowi, i robi tak nawet po kilku użyciach. Po zmyciu nie pojawia się jednak na twarzy żadne długotrwałe zaczerwienienie, więc nie jest to niepokojący objaw. Ja utrzymuję maskę zawsze lekko wilgotną. Do tego celu używam bądź hydrolatów, bądź- co robię zdecydowanie częściej- wody w sprayu. Jednokrotna próba wysuszenia maski w strefie T doprowadziła do lekkiej tkliwości skóry, co nie było dla mnie przyjemne i nie składania  do powtarzania tego sposobu aplikacji. Nie oznacza to jednak, że ten sposób nie sprawdzi się u osób z bardzo tłustą skórą. Jeśli chodzi o zmywanie, to niestety trzeba brać pod uwagę, że maska brudzi i ciężko zmyć ją nie rozchlapując nic dookoła. Dlatego też ja nakładam ją przed prysznicem, żeby spokojnie móc ją zmyć, nie przejmując się późniejszym myciem kafelek. Jeszcze jedną istotną sprawą jest to, że błoto zawiera w sobie ostre drobinki, więc osoby o bardzo wrażliwej twarzy powinny unikać tarcia maski przy zmywaniu.

Czy warto?

Moim zdaniem tak, maska bardzo ładnie uspokaja cerę, łagodzi podrażnienia i nawet mogę powiedzieć, że trochę ją ujędrnia. Dla mnie jest świetnym uzupełnieniem pielęgnacji i z pewnością na stałe zagości w koszyku.

Miałyście okazję używać tej maski? A może do gusty przypadła Wam inna błotna maska?

 

Może Ci się również spodobać....

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o