Pielęgnacja, Pielęgnacja koreańska

Kosmetyczka w podróży

Kilkudniowa podróż to ciężka próba dla mojej skóry. Jeśli dodatkowo połączona jest ze zmianą klimatu, kilkugodzinnym lotem samolotem, pobytem w klimatyzowanych pomieszczeniach, wiatrem i morskimi kąpielami, to już nie próba, a istny survival. W takiej sytuacji stawiam na sprawdzone kosmetyki. To nie czas na testowanie nowości, bo i bez zmiany produktów mam dużą szansę, że po dwóch dniach pobytu na mojej twarzy pojawi się foch.

W przyszłym tygodniu wybieram się na zasłużone wakacje. To dobry moment na  rozpoczęcie przygotowań do wyjazdu. Z tego też względu zabrałam się do sporządzania listy niezbędnych w podróży kosmetyków.  Starałam się wybrać jedynie najpotrzebniejsze produkty, przewidując jak Nostadamus co też może mi się przyda żyć. W tym roku jadę zwiedzać Portugalię, a co oznacza, że muszę się przygotować na suche lato ze słonym wiatrem znad oceanu, dlatego też przede wszystkim stawiam na nawilżanie, odżywianie i ochronę przeciwsłoneczną.

Być może ten wpis będzie dla kogoś pomocny przy planowaniu zawartości własnego podróżnego kuferka.

Zainteresowane? Zapraszam dalej!

🌞Pielęgnacja poranna🌞

Żel do mycia twarzy

COSRX Low – PH Good Morning Gel Cleanser- pisałam o nim tutaj– nie wyobrażam sobie bez niego podróży. Dzięki niemu mam pewność, że moja skóra rano będzie choć trochę ujarzmiona, a ewentualny wkurw zostanie trochę spacyfikowny. Używam go razem z myjką soniczną.

Tonik z esencją

Ciepły kraj z suchym powietrzem= wzmożone nawilżanie i ochrona przed słońcem. Dlatego też zamiast samego toniku jakiego zwykle używam rano (Benton bee snail skin) sięgam po produkt bardziej nawilżający od Pyunkang Yul –klik. Bonusem jest to, że mogę go również używać warstwowo jako maseczkę, szybko ratując moją skórę. Składniki z których zrobiony jest tonik dają bardzo małą szansę na ewentualne podrażnienie skóry po opalaniu.

Krem pod oczy

Niezawodny Benton Fermentation Eye Cream– wchłania się szybko, nie pozostawiając tłustej warstwy. Choć normalnie nie stosuję rano kremu pod oczy, wakacje to szczególny czas i po ekspozycji na słońce wolałabym nie wrócić do domu z kurzymi łapkami.

Mádara Age Defying Sunscreen Przeciwzmarszczkowy krem z filtrem SPR 30

Jeśli czeka mnie city tour i zamierzam nakładać podkład (a wybieram produkty lekkie- z filtrem)- wtedy na twarzy ląduje właśnie ten specyfik, poziom filtra wraz z filtrem z podkładu jak dla mnie stanowi wystarczającą barierę przed słońcem i wysuszeniem. Aha, ja się nie opalam, co u mnie oznacza, że przeważnie jak wąpierz kryję się w cieniu. Jeśli lubicie spacerować cały dzień w pełnym słońcu- zaopatrzcie się w silniejszy specyfik.

SKIN79 Krem Ochronny Waterproof Sun Gel SPF50+ PA+++

Ten krem zabieram ze sobą na plażę i wtedy, kiedy nie potrzebuję się specjalnie upiększać. Dobrze sprawdza się nad wodą, jeszcze nie zdarzyło mi się po jego użyciu spalić nosa. Jeśli potrzebuję szybko wyskoczyć gdzieś, gdzie niekoniecznie wskazane jest oślepianie ludzi, przypudrowuję go lekko i twarz gotowa. Recenzja tutaj- klik

Delia Cosmetics Sun Fun 25 Protective lip balm

Zdarzyło Wam się, że usta spuchły Wam w wyniku popatrzenia słońcem? Mi tak, dlatego też teraz zawsze zabieram ze sobą odpowiednią ochronę. W tym roku stawiam na Delię.

Clarins Instant Light Lip Comfort Oil

Pomimo problematycznego klejenia, wielokrotnie uratował mi cztery litery. Jeszcze nie znalazłam innego produktu, który by tak nawilżał i łagodził podrażnienia. Zawsze mam go przy sobie w bagażu podręcznym.

I to tyle z mojej porannej pielęgnacji.

🌝Pielęgnacja wieczorna🌝

Nivea Dwufazowy płyn do demakijażu

Jeśli w ogóle się maluję na wyjazdach, to zawsze sięgam po wodoodporne kosmetyki. Nie ma nic bardziej upierdliwego, niż rozmazujący się tusz pod oczami, czy znikające w połowie dnia brwi. A skoro używam akurat takich kosmetyków, to potrzebuję skutecznego środka do ich ściągnięcia na koniec dnia. Ten preparat towarzyszysz mi od kilku miesięcy i zmywa nawet najbardziej oporne tusze i pomadki matowe- polecam.

Avon, True, Nutra Effects, Miracle Glow, Lightweight Cleansing Oil

Muszę przyznać, że polubiłam się z tym produktem. Dlatego też jedzie ze mną. Ładnie doczyszcza twarz i rozpuszcza resztki makijażu. Jeśli poprzedzę użycie olejku demakijażem wstępnym, to nie mam do niego żadnego zarzutu.

Holika Holika-pianka do mycia twarzy

Olejek dobrze czyści twarz, ale lubię po nim jeszcze czymś przejechać skórę tak dla pewności. O mojej miłości do pianek pewnie już wiecie, więc i tym razem nie mogło się obyć bez niej. Na podróż wybrałam akurat tę z dwóch względów. Po pierwsze jest dość delikatna, nie wyżre mi twarzy, po drugie ma mniejszą niż standardową pojemność, co również jest wskazane ze względu na limity bagażowe.

Peelingi

Na wakacje nie zabieram ze sobą mechanicznych peelingów. Jednak wykonanie jakiegoś peelingu przy tygodniowym pobycie poza domem jest jak najbardziej wskazane. Z tego względu zabieram ze sobą płatki peelingujące od Avon (klik) i peeling enzymatyczny Mizon Vita Lemon. O tym drugim produkcie nie robiłam jeszcze wpisu, choć używam go od ponad roku. Na razie wspomnę tylko, że jest to peeling typu gommage, który bardzo fajnie i delikatnie gumkuje skórę- warto się nim zainteresować.

Serum z witaminą C

To jest produkt DIY . Wiosną i latem jest on przeze mnie wręcz nadużywany. Nie tylko rozjaśnia cerę, ale jeszcze łagodzi niedoskonałości, co jest szczególnie przydatne, jeśli przez noc postanowię się zmienić w jednorożca. Po zastosowaniu serum, a dalszymi krokami pielęgnacji należy odczekać kilka-kilkanaście minut, żeby dać mu czas zadziałać. Serum ma bardzo kwaśne ph, i traci swoje właściwości przy zbytnim podniesieniu go przez inne produkty.

Tonik z esencją

Minimalizacja miejsca i ponownie używam tu Pyunkang Yul.

Serum Blithe Pressed Serum Tundra Chaga

Mocne odżywienie to dla mnie właśnie synonim serum od Blithe. W nocy nikt mnie nie wącha oprócz mojego Pół, ale on już się przyzwyczaił, że moja twarz często dziwnie pachnie :P. Jeśli nie wiecie o co chodzi- koniecznie zajrzyjcie do recenzji serum- klik

Krem pod oczy

Przy tej pozycji mam dwóch zawodników. Jako podstawy używam Bentona, ale jak moja skóra jest szczególnie wysuszona, dorzucam jeszcze Mizon Collagen Power Firming Eye Cream- klik

Krem na noc

W tym punkcie używam zamiennie dwóch produktów od Klairs. Jeśli moja cera się buntuje, to nie zasmarowuję jej czymś ciężkim- wybieram wtedy Midnight Blue Calming Cream. Jest delikatny i posiada składniki uspokajające skórę. Jeśli nic się nie dzieje, a moja skóra potrzebuje dodatkowego nawilżenia- używam  Rich Moist Soothing Cream. Jeśli zaś potrzebuję i uspokojenia i nawilżenia- mieszam dwa kremy- dobrze razem współpracują.

Maskowanie

Moja pielęgnacja nie przeżyłaby bez masek. Na wyjazdy nie zabieram ze sobą suchych glinek, które wymagałyby stosowania dodatkowych preparatów- wybieram gotowe produkty. Jako, że potrzebuję maski delikatnej dla mojej skóry- wybieram jajko- czyli Skinfood Egg mask.

Oprócz oczyszczenia, moja cera wymaga też, a właściwie przede wszystkim nawilżenia. I tu główną rolę grają maski w płachcie. Tym razem na wyjazd zabieram ze sobą egzemplarze od Skin79, Mizon  Mediheal. Pierwsza maska leci na twarz jak tylko zaloguję się w hotelu. Nic mi tak nie pomaga na klimatyzację w samolocie, jak płachta- jeśli w pokoju jest lodówka – tym lepiej. Kilka minut w zimnym i użycie płachty jest o wiele przyjemniejsze.

Beaute Marrakech-Masło do ust opuncjowe

Nowość, ale już jedzie ze mną. Naturalne masła i oleje dobrze radzą sobie z regeneracją nocną moich ust. Dlatego też nakładam go grubszą warstwą  i idę spać. Rano moje wargi wyglądają bez zarzutu.

No i to tyle z mojej pielęgnacji twarzy. Jak widzicie, udało mi się ograniczyć do naprawdę małej ilości produktów. Naprawdę małej 😛  Mam nadzieję, że  uznacie mój wpis za pomocny J

Do poczytania

Może Ci się również spodobać....

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o