Pielęgnacja

Kuracja 20% kwasem glikolowym ☢️

Okazuje się, że kwasy nierówne są kwasom, i czasami nawetkilkuprocentowa różnica stężenia robi gigantyczną różnicę na skórze. Dlaczegozaczynam od takiej oczywistości? Bo jednak mega się zdziwiłam przeprowadzając mojąpierwszą pełnoprawną kurację kwasami.

Zaciekawieni?

Kwas salicylowy, glikolowy, migdałowy czy choćby glukonolakton towarzyszą mojej pielęgnacji od ponad dziesięciu lat. Ale! No właśnie, nie są to takie typowe produkty, które stosowane są najczęściej w gabinetach kosmetycznych, ale kosmetyki zawierające zwykle do 5% stężenia danej substancji, czyli działające  o WIELE łagodniej niż stężenia 15% i wyższe. O tym jak bardzo odczuwalna jest to różnica, dowiedziałam się dopiero podczas stosowania silniejszych specyfików.

W związku z czym, zabierając się do zakupu kwasów, chciałam zacząć od preparatu o subtelności bomby atomowej. Nie byłabym bowiem sobą, gdybym nie wyszła z założenia, że moja skóra jest „przyzwyczajona” do kwasów, i aby właściwie podejść do jesiennej regeneracji, potrzebuję  środka o stężeniu odrdzewiacza do rur 😛

Żeby nie było, oglądałam dziesiątki filmików, czytałam blogi i artykuły poświecone przedmiotowej materii i chyba to uratowało mnie przed popełnieniem błędu wynikającego z założenia „co to nie ja”.

No i tym sposobem, zamiast od razu rzucić się na produkt o stężeniu 40%, kupiłam również kwas w stężeniu 20% i od niego zaczęłam kurację.

Jak wyglądała moja przygoda z kwasem o niższym stężeniu?

sr-skincare

Skład zestawu

Z polecenia Magdaleny Lach zdecydowałam się na zestaw od SR-Skincare z kwasem glikolowym o stężeniu 20%, w skład którego wchodzi buteleczka zawierająca przedmiotowy kwas o pojemności 30 ml, neutralizator o pojemności 55ml, pędzelek do rozprowadzania produktu po skórze oraz instrukcja obsługi.

Czemu spośród kilku dostępnych kwasów zdecydowałam się akurat na ten rodzaj? Odpowiedź jest prosta. Potrzebowałam petardy, która odświeży moją skórę i zajmie się pierwszymi zmarszczkami.

Zgodnie z opisem producenta kwas glikolowy służy do poprawy wyglądu i tekstury skóry. Może zmniejszyć zmarszczki, blizny po trądziku, przebarwienia i poprawić wiele innych schorzeń skóry, w tym rogowacenie słoneczne, nadmierne rogowacenie i rogowacenie łojotokowe. Po zastosowaniu, kwas glikolowy reaguje z górną warstwą naskórka, osłabiając właściwości wiążące lipidów, które utrzymują martwe komórki skóry razem. Pozwala to na eksfoliację warstwy rogowej naskórka, odsłaniając żywe komórki skóry.

Słowem- wszystko czego potrzebowałam. Czy jednak obietniceproducenta zostały spełnione?

zestaw

Jak wyglądało stosowanie?

Producent wskazuje, że kwas należy stosować raz w tygodniu, w ten sam dzień (żeby zachować równe odstępy), rozpoczynając przetrzymywanie go na skórze od 2 minut i zwiększając do tydzień o minutę- maksymalnie do 7 minut. Po upływie czasu na skórę nakładamy neutralizator i wmasowujemy go przez 1-2 minuty. Po wszystkim spłukujemy twarz chłodną wodą i nakładamy normalną pielęgnację.

Jednorazowa kuracja kwasami powinna trwać 6 tygodni, i po niej, przed ewentualnym kolejnym podejściem należy zrobić2-3 tygodni przerwy.

I tym sposobem 5 października pierwszy raz zaaplikowałam sobie kwas. Zgodnie ze wskazaniem przelałam mniej więcej łyżeczkę produktu do ceramicznej miseczki (pamiętajcie żeby nie używać metalowych przedmiotów) i pędzelkiem delikatnie rozprowadziłam go po na oczyszczonej i osuszonej skórze, omijając okolice oczu i ust.Pozostawienie tych przestrzeni jest szalenie ważne, co szybko zrozumiałam, kiedy część kwasu spłynęła mi na czerwień wargową- piecze jak jasna cholera. 

Już przy pierwszej aplikacji przekonałam się, że z kwasem o stężeniu 40% ostro bym przekozaczyła. Piekło, oj piekło. Szczerze, to podskakując w rytm najnowszych hitów radiowych ledwo dotrwałam do końca czasu.  Skóra po zabiegu była dość mocno zaczerwieniona, ale nie opuchnięta czy przekrwiona. Na szczęście wyposażona w tabun kosmetyków nawilżająco- regenerujących wybrałam najbardziej moim zdaniem odpowiedni po kwasach zestaw, w skład którego wchodziły kosmetyki z Pyunkang Yul- czyli Tonik- Esencja i Żel, który genialnie okrył mi skórę milutkim plasterkiem- więcej o nich tutaj- klik. To co od razu dało się zauważyć, to to, że twarz zrobiła się niesamowicie gładka, jak wypolerowana.

Już po ok. 30 minutach skóra wróciła do siebie.

🌳🌲🌴Im dalej w las…

Zabieg powtarzałam przez kolejne 2 aplikacje, zwiększając czas przetrzymywania kwasu o kolejne minuty. Oprócz efektów opisanych powyżej zauważyłam,że wszelkie niedoskonałości, które sporadycznie pojawiały mi się na skórze, jeśli w ogóle się pojawiały, to były bardzo płytko umiejscowione i po jednym dniu się wygajały. Oprócz tego nie stało się nic więcej, skóra mi nie schodziła, nie poparzyłam się, zmarszczki jak były, tak zostały.

No i stało się…

Pierwsze poważniejsze zmiany zauważyłam po 4 zastosowaniu kwasu.Następnego dnia po użyciu delikatne zaczęła złuszczać mi się skóra w okolicy brody i czoła- czyli miejsc, gdzie najbardziej przetłuszcza mi się skóra. Przez złuszczanie nie mam na myśli złażenia skóry jak przy poparzeniu słonecznym, ale takie skórki, które pojawiają się, gdy mocno zaniedbamy kwestię peelingowania.  Pamiętajcie, kwasy nie odparowują Wam złuszczonej skóry z twarzy. Przy kwasach, jak i przy normalnej pielęgnacji potrzebne jest wykonywanie peelingu, który usunie rozluźniony naskórek. W mojej ocenie najlepiej sprawdza się peeling w wersji gommage, gdzie odstające skórki zostają „zgumkowane” , natomiast niezbyt zalecane jest stosowanie peelingów chemicznych, które mogą podrażnić delikatniejszą skórę, czy też ostrych mechanicznych, które mogą ją zadrapać.

pędzelek

Wraz z odsłanianiem się nowego naskórka gwałtownie wzrosła też moja potrzeba nawilżania twarzy. Miejscami pojawiało się uczucie ściągnięcia skóry, co powodowało lekki dyskomfort. Zaczęłam więc dwa razy w tygodniu używać maseczek w płachcie. Nie dopuszczałam do wyschnięcia glinek na twarzy i stosowała grubszą warstwę preparatów na noc, które moja skóra spijała w tempie ekspresowym.

neutralising gel

🌞Zmieniła się również moja pielęgnacja poranna.

Do tej pory rano używałam jedynie toniku i esencji (klik i klik)  i podkładu, bądź zamiast esencji- kremu CC,teraz do rutyny dodałam  lekkie serum od Blithe, a tonik i esencję stosowałam w dwóch warstwach. Dzięki temu w ciągu dnia unikałam uczucia ściągnięcia na twarzy. Pamiętajcie, że przy kuracji kwasami konieczne jest stosowanie filtrów przeciwsłonecznych. Co prawda jako minimalne zalecają SPF 15, ja jednak nie radziłabym schodzić poniżej 20-25 (bez filtrów na skórze mogą powstać fotouszkodzenia).

Dodatkowo, w szczególnie chłodne dni (a jestem zmarzluchem -więc przez chłodne rozumiem temperaturę poniżej 7 stopni) odpalając kaloryfer,  w ciągu dnia posiłkowałam się jakąś esencją w mgiełce, która rozluźniała ściągnięcia na policzkach.

morning routine

No i najważniejsze- przy kolejnych aplikacjach kwasu odkryłam wachlarz!!!

Tak, to niesamowite akcesorium sprawiło, że okres oczekiwania na zmycie kwasu ze skóry stał się nieupierdliwy. Wachlowanie= ochładzanie skóry. Niby proste, ale jakoś nie była to moja pierwsza myśl, po pierwszej aplikacji. Polecam.

Gadżetomaniacy zawsze mogą użyć wiatraczków ręcznych. Pamiętajcie- nie używajcie suszarki do włosów na funkcji grzania 😛 Chodzi o efekt chłodzenia skóry 😀

wachlarz
https://kotamamy.pl/produkt/czarny-wachlarz-kocie-oczy/

🤔Co się zmieniło po całej kuracji? I czy coś się zmieniło?

Zmieniło się i to całkiem dużo. Moja skóra wygładziła się, zniknęły płytsze blizny (niestety mam natręctwo rozdrapywania wyskakujących niespodzianek), te trochę głębsze spłyciły się. Kolor mojej skóry się ujednolicił. W dużej mierze zniknęły mi zaskórniki na nosie i policzkach, dość mocno zredukowała się też ich ilość na brodzie i czole.

Nie zauważyłam natomiast, aby na kwas zredukowały moje lwie zmarszczki, choć muszę przyznać, że nie oczekiwałam cudów. Przez ciągłe marszczenie czoła, w związku z ponad trzydziestoletnim użytkowaniem twarzy, solidnie sobie na nie zapracowałam, więc nie spodziewałam się, że usunę je jak za dotknięciem magicznej różdżki. 🦁

⚠️Istotne informacje⚠️

Kwasów nie stosujemy przy:

  • ciąży,
  • otwartych ranach,
  • odmrożeniach/poparzeniach
  • chorobach skóry
  • choroby autoimmunologiczne,
  • cukrzycy,
  • stosowanie doustnych retinoidów (pochodnych witaminy A).

Pamiętajcie, oprócz przeciwskazań w stosowaniu kwasów- jako takich, jest jeszcze kilka zakazów, zgodnie z którymi:

  • nie należy po użyciu kwasu stosować na skórę produktów w witaminą C i retinolami/retinoidami (może podrażnić)- możecie je stosować w inne dni tygodnia, w których nie stosujecie kwasów
  • nie stosujcie jednocześnie kilku produktów z kwasami, nawet różnymi- to znaczy, że jeśli używacie 20% kwasu glikolowego, to w ten sam dzień i pozostałe dni tygodnia nie powinnyście raczej sięgać po inne produkty z tym samym, lub innymi kwasami, bo możecie zrobić sobie kuku. Oczywiście zdarza się, że osoby „doświadczone” w kwasach. Kwas glikolowy szczególnie nie lubi się z salicylowym.

Czy polecam?

Zdecydowanie tak, ale jest to raczej zabawa dla osób powyżej 30 roku życia. Ewentualne wcześniejsze użycie preparatów z wyższym stężeniem kwasów powinno być skonsultowane z kosmetologiem/dermatologiem.

I wiecie co, miałam w tym wpisie opisać jeszcze stosowany przeze mnie równolegle olejek z retinolem, ale wpis wyszedł i tak długi, więc pozostawię ten temat na kolejną okazję.

Dajcie znać czy macie jakieś doświadczenia z kwasami, czy zauważyłyście różnice przy stosowaniu innych rodzajów kwasów i czy macie swoje ulubione produkty z tej kategorii.

Do poczytania

sr-skincare

Może Ci się również spodobać....

5
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
2 Thread replies
4 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
BeaWerkaTesterkaBardziejmiloCosmeticosmos Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Cosmeticosmos
Gość

Bardzo wartościowy post dla osób, które dopiero zaczynają z większymi stężeniami kwasów! Osobiście od kilku lat stosuję podobne kuracje ale kwasem migdałowym i jestem zachwycona efektem, ale nie warto kozaczyć, jak to zgrabnie ujęłaś 🙂

Bardziejmilo
Gość

Ojjj kwasy to nie dla mojej cery 🙂

WerkaTesterka
Gość
WerkaTesterka

Zaciekawiłaś mnie,jednak ja się jeszcze kwasów boję 😀